Kategorie
Opowiadania

Moja konwencja baśni, napisana jeszcze w gimnazjum.

Królowa Śniegu.

W małym domku na wsi, otoczonym polami, mieszkało dwoje rodzeństwa wraz ze swoją ukochaną i jedyną babcią. Było w nim bardzo biednie. Po śmierci ojca nikt już nie zarabiał. Ich matka umarła pół roku po nim.
Tego roku zima była bardzo sroga. Przez długi okres trwały śnieżne zawieje. Dzieci siedziały przy piecu i rozmawiały, a babcia robiła im ciepłe, wełniane sweterki na drutach.
Pewnego wieczoru, kiedy dzieci kładły się już spać, babcia opowiedziała im historię o Królowej Śniegu. Opowieść ta, spodobała się Kayowi. Bardzo pragnął zobaczyć Tę postać. Kiedy babcia skończyła Opowiadać, chłopiec zapytał:
– Babciu, czy ona naprawdę istnieje? –
– Nie wiem, ale to możliwe. – Odpowiedziała staruszka.
Następnego dnia dzieci siedziały przed domem i rozmawiały. Potem urządziły bitwę na śnieżki.
Po chwili babcia wyszła przed dom. Nagle coś ją zabrało.
– Kay. Co to było? – Zapytała wystraszona Gerda.
– Nie wiem. – Odpowiedział cicho chłopiec.
Po chwili przed ich dom podjechały sanie. Siedziała w nich nastolatka. Miała na sobie ciepły, gruby kożuch i długie, ciepłe buty. Była wysoka i miała długie, jasne włosy wystające spod czapki i spadające na ramiona.
– Braciszku, jak myślisz, kim ona jest? – Zapytała Gerda.
– Nie wiem. – Odpowiedział brat.
– Może ona wie, gdzie jest nasza babcia? – Zastanawiała się dziewczynka.
Nagle coś złapało Kaya. Chłopiec wrzasnął, a dziewczynka zawołała do nieznajomej:
– Ratuj mojego brata! Proszę! –
Dziewczyna zeskoczyła z sań. Miała w ręku miecz. Jak lew skoczyła na potwora i przebiła go na wylot. Chłopiec odskoczył przerażony. Na jego prawej ręce widać było ranę. Stał przy siostrze. Starsza dziewczyna jednym susem znalazła się przy dzieciach.
– Nie rób nam nic złego. – Cichutko poprosiła wystraszona Gerda. Dziewczyna spojrzała na nią łagodnie.
– Nie bójcie się. – Powiedziała cichym, spokojnym głosem. Delikatnie wzięła chłopca za rękę i przyłożyła Mu do rany liść, który go wyleczył.
– Dziękuję. – Powiedział Kay.
Po chwili dziewczyna odezwała się:
– Wiem, gdzie jest wasza babcia. –
– Ty ją zabrałaś? – Zapytała nieśmiało Gerda.
– Nie. To nie ja. – Odpowiedziała cicho. – Za to wiem, gdzie jest. – Dodała.
– Wiesz? Możemy jechać z tobą? – Zawołali jednocześnie.
– Siadajcie. – Powiedziała do nich serdecznie.
Ruszyli. Dziewczyna nie mówiła prawie nic i w ogóle się do nich nie uśmiechnęła. Była bardzo smutna.
– Kim jesteś? – Odważył się zapytać Kay.
– Jestem Królową Śniegu. – Odpowiedziała cicho dziewczyna.
– Ty? – Zapytała Gerda. Dziewczyna pokiwała głową.
Jechali dalej w milczeniu. Po chwili usłyszeli krzyk. Dziewczyna zatrzymała sanie.
– Poczekajcie tu. To niebezpieczne. – Powiedziała do dzieci. Wyskoczyła z sań i pędem pobiegła w stronę skąd dochodził głos. W dole otoczonym wałem ze śniegu i lodu była babcia Kaya i Gerdy. Dziewczyna pomogła staruszce wyjść.
– Nic się pani nie stało? – Zapytała.
– Nie. Dziękuję ci moja droga. – Odpowiedziała babcia.
Kiedy wracali, Królowa Śniegu zauważyła pod ścianą z lodu zmarzniętego, małego pieska. Bardzo przejęła się Losem tego biednego stworzenia. Zeskoczyła z sań i podbiegła do zwierzątka. Delikatnie wzięła go na ręce i okryła kożuchem.
Dziewczyna odwiozła dzieci i ich babcię do domu. W pewnym momencie pojawił się jakiś dziwny stwór. Zaatakował Gerdę, ale nic jej nie zrobił. Królowa Śniegu obroniła ją przed nim. Oddała jej pieska. Nagle potwór zaatakował dziewczynę. Walczyła z nim przez chwilę. Nastąpiła krótka przerwa. Potwór po raz drugi rzucił się na Królową Śniegu. Tym razem nie pokonała go i zginęła w obronie dzieci i staruszki.
Wszyscy troje wracali bardzo smutni. Nawet piesek był smutny.
– Nawet nie dowiedzieliśmy się jak miała na imię. – Powiedziała Gerda.
– Te bajki wcale nie były prawdą. Dopiero teraz zobaczyliśmy, że Królowa Śniegu jest zupełnie inna. Ona dla nas poświęciła własne życie. – Powiedziała babcia.

Kategorie
Wiersze

Moje spojrzenie na miłość

Szukam Cię od wielu lat i nie wiem, gdzie jesteś,
Lecz może pewnego dnia odnajdę to miejsce,
w którym Ty będziesz, może czekasz na mnie,
A gdy Cię usłyszę, może mrok opadnie.

Mam jeszcze nadzieję, naprawdę w to wierzę,
Że wreszcie pokochasz mnie bezwarunkowo, szczerze,
A ja będę z Tobą trwać, trzymając Cię za rękę,
I stanie się prawdą to, co w snach było tak piękne.

Będziemy się kochać prawdziwą, wieczną miłością,
A samotne dni nareszcie staną się przeszłością.
Będę w ramionach Twych szeptać Twoje imię,
Mając tę pewność, że nasza miłość nie przeminie.

Ty będziesz patrzył na mnie szczerym spojrzeniem,
Wszystkie chwile smutku odejdą w zapomnienie.
Będziemy wierni sobie, będziemy silni,
Będziemy wzorem dla siebie i dla innych.

Będziemy sobie ufać, będziemy się wspierać,
Będziemy na zawsze i nie będziemy się zmieniać.
Twoje uczucie ogrzeje moje serce,
Nauczę się kochać Ciebie, będziesz moim szczęściem.

Będę kochać Ciebie takiego jakim jesteś,
Będziesz moim Słońcem i mych marzeń spełnieniem.
Przejdziemy razem przez losu przeciwności,
Zrobimy wszystko, by nie zniszczyć tej miłości.