Kategorie
Opowiadania

K i S 4

Tymczasem w Krainie Stali zdesperowany stolarz organizował poszukiwania córki. Kiedy poprzedniego dnia zorientował się, że Natalie zniknęła, natychmiast poruszył całą wieś i okoliczne miejscowości. Ojciec był zrozpaczony. Nikt nie wiedział, co dzieje się z nastolatką. Nikt nie zauważył jej zniknięcia. Przeszukano całą wieś i jej okolice, jednak po dziewczynie ślad zaginął. I wtedy Walter postanowił odnaleźć Natalie, a Riley i Kim dołączyli do niego. Walter obiecał stolarzowi, że znajdzie Natalie i przyprowadzi ją do domu. I wyruszyli na poszukiwanie zaginionej nastolatki.
Mijały kolejne dni. Walter, Riley i Kim nie poddawali się. Wierzyli, że znajdą córkę stolarza. Wszyscy troje wspierali się w chwilach zwątpienia i dawali sobie wzajemnie nadzieję na to, że Natalie jest cała i zdrowa. Walter coraz bardziej martwił się o Natalie. Nie znał jej za dobrze. Może spotkali się kilka razy, rozmawiali ze sobą, ale teraz czuł, że musi odnaleźć Natalie za wszelką cenę. Sam nie wiedział, co sprawiło, że zaoferował się, że odnajdzie dziewczynę. Od samego początku podobała mu się. Dopiero niedawno zauważył, że mają podobne zainteresowania. A wcześniej? Nie zwracał na nią uwagi. Bał się, że będzie odrzucony tak jak przez innych rówieśników. Do wioski, w której mieszkała Natalie przyjechał rok wcześniej, ale nadal wśród nastolatków był traktowany jak obcy. A Natalie? Ta dziewczyna potrafiła znaleźć język z każdym. Wprawdzie była nieśmiała, ale wszyscy ją znali i lubili, więc we wsi nie miała problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi.
Wędrowali kilkanaście dni i kilkanaście nocy. Pewnego wieczoru w oddali zauważyli światła. Wiedzieli, że to kolejna wioska na ich trasie. Mieli nadzieję, że ktoś wpuści ich do domu na nocleg. Do tej pory spotykali na swojej drodze gościnnych ludzi. Zazwyczaj pierwsze albo drugie drzwi uchylano dla młodych przybyszów zapraszająco. Ale w tej wiosce prawie wszystkie mieszkania były zamknięte dla nieznajomych gości. Wiedzieli, że już dawno przekroczyli granicę między Krainą Stali a Krainą Kamienia. Mieszkańcy Krainy Stali byli uprzejmi. Znali młodych artystów. W kilku domach mieszkańców Krainy Kamienia także znalazło się miejsce dla przybyszów. Ale kolejne domy były zamknięte na głucho. Tylko palące się w nich światła świadczyły o obecności ich mieszkańców. Z daleka zauważyli młodego chłopa prowadzącego na łańcuchach dwie chude krowy. Postanowili iść za nim. Tak trafili do jego domu. Obserwowali spod płotu jak chłop robi wieczorny obrządek: Jak doi krowy, wyrzuca obornik, karmi bydło i jedną tłustą świnię w chlewie. Gospodarstwo nie było duże: drewniany dom, a raczej chata, niewielkie podwórze, Obora, obok niej chlew, stodoła i nieduży pies przy budzie. Chłop miał na nogach gumowce, brudne, lniane spodnie i wełniany sweter. Noc była chłodna. Nie widział przybyszów, tylko dalej zajmował się swoimi obowiązkami. Po chwili z chaty wyszła młoda kobieta.
– William, – Zawołała. – jak skończysz, przyjdź na kolację! –
– Dobrze! – Odpowiedział William ze stodoły. Po chwili wyszedł z niej z taczką pełną słomy. Kiedy skończył obrządek, ruszył do domu.
– William, Przyniósłbyś trochę mleka? – Rozległo się z mieszkania.
– Podaj mi garnek! – Zawołał, zbliżając się do chaty. Po chwili otworzyło się jedno z okien, z którego wyłoniła się ta sama, długowłosa kobieta w fartuchu. W ręku trzymała garnek. Podała go mężowi, a on po chwili wchodził Już do domu, niosąc mleko. Kiedy oboje zasiadali do wspólnej kolacji, rozległo się pukanie do drzwi. Wiliam wstał i poszedł otworzyć. W drzwiach stała trójka młodych ludzi. Byli ubrani inaczej niż zwykli mieszkańcy Krainy Kamienia. – Kim jesteście? Skąd przybywacie? Co was tu sprowadza? – Spytał uprzejmie.
– Mam na imię Riley, a to moi przyjaciele: Walter i Kim. Przybywamy Z Krainy Stali. Pochodzimy z jednej z tamtejszych wiosek. Przybyliśmy tu, bo szukamy naszej przyjaciółki. Jej ojciec także jej szuka. Zaginęła miesiąc temu. Nie wiemy, gdzie jest i co się z nią dzieje. Prosimy, niech nam państwo pomogą. Bardzo martwimy się o nią. – Wiliam patrzył na przybyszy nieufnie.
– Ktoś was przysłał? – Spytał, uważnie ich obserwując.
– My sami się przysłaliśmy. – Odpowiedział Walter.
– Oczywiście, że wam pomożemy. – Odezwała się Lisa zza pleców męża. – William, wpuść ich do środka. Nie będą przecież stać w tym chłodzie i ciemnościach. – William wpuścił nastolatków do chaty, a Lisa przygotowała im jedzenie i posłania w sąsiedniej izbie.
– Czy państwo wiedzą, gdzie może być nasza przyjaciółka? – Spytał Walter z nadzieją.
– Może została porwana. – Zasugerowała Lisa. – Jak ma na imię? –
– Natalie. – Odpowiedziała milcząca do tej pory Kim.
– W jakich okolicznościach zniknęła? – Spytał William.
– Tego dnia były jej urodziny. Stało się to wieczorem. Było już po przyjęciu, wszyscy goście poszli do domów. Tylko my zostaliśmy. Pomagaliśmy Natalie w sprzątaniu. Kiedy rozmawialiśmy, Natalie poszła do ogrodu. W pewnej chwili usłyszeliśmy grzmoty, widzieliśmy trzy błyskawice, a potem rozległ się turkot jakby jakiś powóz przejeżdżał drogą. Pobiegliśmy do ogrodu, ale Natalie już tam nie było. Powiadomiliśmy jej ojca o tym, że zniknęła. Kilkunastu mężczyzn jej szukało w naszej i okolicznych wsiach, jednak do tej pory się nie znalazła. Więc postanowiliśmy wyruszyć na jej poszukiwanie. Niestety, ludzie, których do tej pory spotkaliśmy nie udzielili nam żadnych informacji o naszej przyjaciółce. – Powiedział Riley.
Lisa zbladła. Wszystko zaczęło układać jej się w logiczną całość. „Więc jednak wuj miał rację. Ale… może jednak… ktoś inny porwał tę dziewczynę. Czyżby… Ale po co miałaby to robić? Chyba, że chciała się zemścić… Tak. To jest chyba najlepsza teoria z możliwych”. Lisa myślała intensywnie.
– Skarbie, co ci jest? – Spytał William, pochylając się ku żonie. Lisa zerknęła na niego, a po chwili przeniosła wzrok na przybyszy.
– Chyba wiem, kto mógł porwać waszą przyjaciółkę. William, musimy pomóc im ją odnaleźć. –

2 odpowiedzi na “K i S 4”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *