Kategorie
Opowiadania

K i S 8

Dzień Natalie rozpoczął się tak jak zwykle. Wszystko wróciło do normy sprzed dnia jej urodzin, w którym została porwana do Krainy Kamienia. Szesnastolatka opowiedziała ojcu o tym, co ją spotkało. Ojciec na początku przestraszył się, ale po wysłuchaniu całej historii oznajmił, że jest dumny z Natalie.
– Tato, ale powiedz, co mam zrobić? Walter naprawdę się we mnie zakochał. Sam widzisz, że od mojego powrotu często mnie odwiedza i chce się ze mną widywać, a ja nie wiem, czy tego chcę. Nie wiem, jak powiedzieć mu, że kocham kogoś innego. –
– A naprawdę tak jest? Zakochałaś się w kimś? –
– Tak tato. On mieszka w Krainie Kamienia. Opowiadałam ci o dwóch służących, z którymi się zaprzyjaźniłam. Tak w ogóle było ich troje. Zakochałam się w jednym ze służących z zamku królewskiego. Nie chcę być z Walterem. Jest dla mnie tylko kolegą. Kocham kogoś innego tato. –
– A czy on… ten służący… czy on też ciebie kocha? –
– Tak. Tato, co byś zrobił na moim miejscu? –
– Na twoim miejscu powiedziałbym Walterowi prawdę. Może wtedy coś się zmieni. –
– To nie będzie takie proste. – Westchnęła dziewczyna. Tyler spojrzał na nią ze spokojem.
– Czy ktoś, kto uratował królestwo Krainy Kamienia od złego czaru i walczył z dziewczyną z królewskiego rodu może bać się rozmowy ze zwyczajnym chłopakiem? – Spytał z uśmiechem. – Po prostu powiedz Walterowi to, co czujesz. –
– Wiem. Ale nie mam pojęcia, jak mu to powiedzieć. Dla niego ta sytuacja też nie jest łatwa. Nie można odkochać się na zawołanie. – Natalie próbowała postawić się w sytuacji Waltera. Była pewna, że nie chciałaby być teraz w jego skórze.
Pół godziny później Walter pojawił się u Natalie. Dziewczyna nie była zaskoczona jego wizytą. Chłopak prawie co dzień przychodził do niej. Próbował z nią rozmawiać, ale córka stolarza niewiele mówiła. Często zamyślała się i raczej nie patrzyła w jego stronę. Jednak tego dnia postanowił powiedzieć jej prawdę o swoich uczuciach. Siedzieli na ławce w ogrodzie przed jej domem.
– Natalie, proszę, spójrz na mnie. – Skierowała na niego wzrok. – Chciałbym powiedzieć ci coś bardzo ważnego. – Nawet nie drgnęła i nie odwróciła się, więc chłopak mówił dalej. – Chciałbym, żebyś wiedziała, że zakochałem się w tobie. Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, miałem nadzieję na przyjaźń. Chciałem rozmawiać tylko z tobą. Później, gdy zaprosiłaś mnie na urodziny miałem nadzieję, że uda nam się bliżej poznać. Ty zostałaś porwana, a ja… nie mogłem przestać o tobie myśleć. Pragnąłem cię odnaleźć. Zrozumiałem, że jesteś dla mnie bardzo ważna, Natalie. Myślałem, że straciłem cię na zawsze. A kiedy pojawiłaś się w tamtą noc przy naszym ognisku, tak bardzo się ucieszyłem. Wprawdzie trudno było mi uwierzyć, że to ty, ale nie posiadałem się ze szczęścia. A teraz… chciałbym być tylko z tobą. Czy zgodzisz się być moją parą? – Spodziewała się takiego pytania, więc wzięła głęboki wdech i nie spuszczając z chłopaka wzroku odezwała się spokojnie:
– Walter, ja zawsze traktowałam cię jak kolegę. Rozmawiałam z tobą, bo nie chciałam, żebyś czuł się odrzucony przez ludzi. Byłeś nowy, nie nawiązywałeś znajomości z innymi, chciałam być miła. Dlatego zaprosiłam cię na urodziny. Nie zamierzałam robić wyjątków. Miałam nadzieję, że poczujesz się przyjęty przez społeczność wsi. W dzień moich urodzin gadaliśmy tylko o muzyce. Cieszę się, że ty też się nią interesujesz, ale… jeśli o mnie chodzi… nic więcej… nie byłoby dobrze, gdybyśmy zaczęli się spotykać. – Nie wytrzymała i odwróciła wzrok.
– Co to znaczy? Dlaczego twierdzisz, że nie byłoby dobrze, gdybyśmy zaczęli się spotykać? Zamierzałaś mi powiedzieć, że nic więcej z tego nie będzie? – Pytał, nerwowo wyłamując palce.
– Nie możemy się spotykać. Nie możemy zostać parą. To byłoby niezgodne z moimi uczuciami. – Powiedziała cicho.
– Co? Ale dlaczego? – Nic z tego nie zrozumiał. Ona spojrzała mu prosto w oczy i odpowiedziała:
– Jestem zakochana, ale nie w tobie. Kocham kogoś innego. To on stał się dla mnie ważny. Ty zawsze byłeś, jesteś i będziesz dla mnie kolegą. Nie potrafię ci dać nic więcej. Naprawdę nie umiem. –
– Czy on… też ciebie kocha? –Walter zadał to pytanie drżącym głosem.
– Tak. –
– Jesteś pewna, że tak jest? – Spytał cicho, przestraszony.
– Nie mam żadnych wątpliwości. – Odpowiedziała, a w jej oczach malował się spokój.
– Nie potrafię być dla ciebie zwykłym kolegą. Przepraszam. – Wyszeptał, unikając jej wzroku, poczym wstał i odszedł.
Natalie została na ławce. Czuła, że Walter nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Ale co mogła poradzić, skoro jej serce należało już do kogoś innego? Przynajmniej była szczera z Walterem. Powiedziała mu to, co czuła. Nie dawała mu fałszywej nadziei. „Może kiedyś jakoś uda mu się po tym pozbierać? Może znajdzie kogoś, kto odwzajemni jego uczucie? To nie moja wina, że tego nie potrafię”. Nagle usłyszała tętent końskich kopyt i jakiś turkot. Podbiegła do bramy. „Może to rolnik jedzie drogą”. Pomyślała. Za bramą nie było widać nic. „Co jest u licha”? Wydawało jej się, że odgłos był głośniejszy, jakby zbliżał się do jej domu, a teraz… kompletna cisza. Wróciła do ławki. Nie patrzyła już w stronę bramy.
– Przepraszam, – Usłyszała głos dziecka. Spojrzała w jego stronę. Jakiś chłopiec stał przy ogrodzeniu. Podeszła ku niemu.
– Kim jesteś? Zgubiłeś się? – Natalie była przekonana, że nigdy wcześniej nie widziała tego chłopca. Co prawda w zamku w Krainie Kamienia były małe dzieci, które uczono służby, ale Natalie nigdy nie widziała żadnego z nich na oczy.
– Czy masz na imię Natalie? –
– Tak. –
– Przybyłem z polecenia królewny Victorii z królewskiego zamku w Krainie Kamienia. Poproszono mnie o doręczenie listu. – Wyjaśnił chłopak. – A oto i on. – Wyciągnął kopertę z kieszeni kurtki i wsunął ją w ogrodzenie. Dziewczyna odebrała list i grzecznie podziękowała. Chłopiec pożegnał się i odszedł.
Natalie spojrzała na kopertę. Papier był gładki, ale sztywny. Widniała na nim własnoręcznie zrobiona pieczątka. Natalie domyśliła się, że nie jest to pieczęć królewska. „Niemożliwe, żeby Ryan napisał do mnie list. Wie, że wróciłam do domu i że jestem bezpieczna. Kto u licha napisał ten list”? Usiadła na ławce i otworzyła kopertę. Wyjęła z niej złożoną kartkę papieru zapisaną drobnym pismem.
Natalie
Piszę do Ciebie ten list, ponieważ chciałabym wyjaśnić kilka spraw. Po pierwsze, nie rozumiem, dlaczego opuściłaś Krainę stali tak szybko. Myślałam, że zostaniesz chociaż przez jeden dzień. Po drugie, chciałabym dowiedzieć się, dlaczego nie pożegnałaś się ze mną. Widziałam cię przez okno tamtej nocy z Ryanem, Chelsea i Kelly. Myślałam, że skoro nasza ostatnia rozmowa była tak szczera, to jest szansa, żebyśmy zaprzyjaźniły się. Sądziłam, że mnie do pewnego stopnia polubiłaś. Wiem, że nie zachowywałam się w porządku wobec ciebie, ale po tym, kiedy czar sztyletu przestał działać, na powrót stałam się sobą. Po trzecie, wydawało mi się, że zależy ci na tym, żeby pomóc mnie i wszystkim mieszkańcom królestwa. Zdaję sobie sprawę, że nie traktowałam ich dobrze, ale zamierzam wszystko naprawić. Po czwarte, chciałabym odnaleźć moją siostrę i pogodzić się z nią. Zamierzam wyjaśnić jej, co się ze mną stało i przeprosić za swoje zachowanie. Zawsze miałam z Lisą bardzo dobry kontakt, była mi najbliższą osobą. Rozumiała mnie, rozmawiała ze mną, była dla mnie dobra, a ja wszystko zniszczyłam. Bardzo żałuję tego, co jej zrobiłam. Po piąte, nie powiedziałam ci, że w czasie, kiedy się unikałyśmy rozmawiałam z Chelsea i wyjaśniłyśmy sobie wszelkie nieporozumienia. Poprosiła mnie, żebym odnalazła Lisę i pozwoliła jej wrócić do zamku, żeby mogła zasiąść na tronie jako prawowita władczyni Krainy Kamienia. Po szóste, koniecznie muszę porozmawiać z Williamem. Chciałabym wyjaśnić mu wszystko. Musi mieć o mnie nienajlepsze zdanie po tym, co zrobiłam jemu i Lisie. Po siódme, wydaje mi się, że Brian jest mną zainteresowany, a ja nie wiem jak postąpić. Brian to służący, ja jestem królewną. Nie wiem, czy wejście w jakąkolwiek relację z nim ma rację bytu i czy taka relacja jest w stanie przetrwać. Bardzo chciałabym mieć bliską osobę, taką, która będzie ze mną zawsze i mnie nie opuści. Kogoś, z kim byłabym naprawdę szczęśliwa. Znam Briana od dziecka. Zawsze zachowywał się w porządku wobec ludzi. Zawsze miał głowę na karku, był bystry i inteligentny, potrafił rozwiązywać sprawy, które wydawały się nie do rozwiązania. Zawsze wiedział, co zrobić w danym momencie, znajdował wyjście z wielu trudnych sytuacji. Jako dzieci spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Jest między nami tylko trzy lata różnicy. Ostatnio patrzy na mnie tak, jakby się o mnie martwił, a ja nie mam odwagi z nim porozmawiać. Po raz pierwszy w życiu nie wiem, jak odezwać się do niego. Jestem zagubiona. Nie wiem, co czuję, nie wiem, co mam myśleć, nie wiem jak się zachować. Kelly nie zadaje mi pytań. Wie, że nic jej nie powiem. Nigdy z nikim nie dzieliłam się moimi wewnętrznymi przemyśleniami i rozterkami. Jedynie Lisa znała mnie najlepiej. Ty jesteś drugą osobą, której tak szczerze wszystko opowiedziałam. Wydajesz się być bardzo rozsądną dziewczyną, taką, co wie, czego chce i potrafi doprowadzić wiele spraw do końca. Chciałabym być taka jak ty. Jesteś dla mnie wzorem, który chciałabym naśladować. Ciągle zastanawiam się jak zareagowałabyś albo w jaki sposób postąpiłabyś, gdybyś była na moim miejscu. Proszę, odezwij się. Napisz chociaż, czy wróciłaś do domu. Naprawdę nie musisz mi się zwierzać. Daj mi chociaż znak, że żyjesz. Zrozumiem, jeżeli nie będziesz chciała utrzymywać ze mną kontaktu.
Pozdrawiam, Victoria
Natalie westchnęła. Zastanawiała się, dlaczego Victoria właśnie do niej zwraca się ze swoimi problemami. Dlaczego właśnie jej opowiedziała o swoich przemyśleniach. Pisała, że miała nadzieję na przyjaźń z nią. Prosiła o znak, o krótką wiadomość. Natalie po raz pierwszy w życiu wahała się. Czy to dobry pomysł, żeby kontynuowała tę znajomość? Czy naprawdę chciała mieć w Victorii przyjaciółkę? Victoria pisała, że nigdy nikomu nie zwierzała się tak szczerze jak jej. Dlaczego wybrała właśnie ją? Czy uratowanie królestwa Krainy Kamienia miało wpływ na postrzeganie Natalie przez Victorię? Dlaczego królewna stwierdziła, że to właśnie Natalie jest osobą godną zaufania? Poza tym, córka stolarza nie przewidziała, że Victoria będzie w ogóle chciała pożegnać się z nią. Tamtej nocy uznała, że skoro poznała historię młodej królewny i uzyskała wyjaśnienia na temat wydarzeń, w których uczestniczyła może już wrócić do domu. Nawet nie przeszło jej przez myśl, że młoda królewna mogłaby nawiązać z nią bliższą relację. Dla Natalie była po prostu osobą, której musiała pomóc. Dostała zadanie, które miała wykonać. Misja dobiegła końca, wiele osób zostało uwolnionych spod czaru sztyletu, niebezpieczny przedmiot został ukryty. Nic już nie trzymało jej w Krainie Kamienia. Ale czy na pewno?

3 odpowiedzi na “K i S 8”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *